Od kilkunastu lat tracę wzrok. Początkowo diagnozowano u mnie dystrofię pręcikowo-czopkową. Z czasem, po kolejnych badaniach i konsultacjach, rozpoznanie zaczęło skłaniać się ku RP, czyli retinopatii barwnikowej. Choć badania genetyczne na ten moment nie potwierdziły w 100%, z którym typem schorzenia się mierzę, nie zmienia to najtrudniejszego faktu: moja utrata widzenia postępuje systematycznie.
W ostatnim czasie choroba przybrała na sile. To wymusiło na mnie wiele zmian, a moje życie zawodowe wywróciło do góry nogami. Mój stan się pogarsza i wiem, że nie będzie lepiej, dopóki nie znajdzie się konkretna, sprawdzona metoda leczenia. Światełkiem w tunelu są pojawiające się w ostatnich latach preparaty aplikowane w okolicach gałki ocznej, mające na celu powstrzymanie postępów choroby. To jedna z dróg, którą – jeśli okaże się skuteczna – chciałbym podążyć.
Ideą całego przedsięwzięcia jest dotarcie z moją historią do jak największej grupy osób. Im więcej z Was się o tym dowie, tym większa szansa, że znajdą się ludzie o dobrych sercach, którzy zechcą wesprzeć moją zbiórkę w tej nierównej walce z nieuczciwym przeciwnikiem. Dla mnie nie liczy się to, kto ile wpłaci – liczy się każda złotówka.
Wasze datki są anonimowe, nie mam wglądu w historię przelewów.
Jedyną informacją, jaką posiadam, jest łączna kwota zgromadzona na subkoncie fundacji.
Pieniądze te nie są wypłacane "ot tak" – każda płatność musi być podparta fakturą za konkretne usługi medyczne, zgodne z celem zbiórki. Dopiero wtedy fundacja przekazuje środki na leczenie i rehabilitację.
Małe kwoty, wielkie cuda
W Polsce żyje blisko 38 milionów ludzi. Wyobraźcie sobie, że gdyby każdy z nas przekazał choćby symboliczną złotówkę, wspólnie moglibyśmy odmienić los każdego potrzebującego. To piękna, niemal magiczna wizja, ale schodząc na ziemię – moim celem jest po prostu dotarcie do Waszych serc.
Być może właśnie teraz, opłacając domowe rachunki, zechcecie dorzucić do przelewu 5, 10 czy 20 złotych. Każda taka kwota, choć z osobna wydaje się niewielka, w skali nas wszystkich ma moc czynienia prawdziwych cudów. Nie zapominajcie także o 1,5% podatku – to gest, który nic nie kosztuje, a dla kogoś może stać się bezcenny.
Wspólnie możemy więcej.
Zgromadzone środki pozwolą mi na pełną diagnostykę, doraźne próby powstrzymania zmian, a w przyszłości – na podjęcie skutecznego leczenia, gdy tylko stanie się ono dostępne. Dążę do celu, którym jest zatrzymanie choroby, a wierzę, że kiedyś także cofnięcie jej skutków.
Więcej informacji znajdziecie w dziale „WALKA O WZROK”. Zachęcam do zapoznania się z moją historią. Na bieżąco będę relacjonował przebieg i efekty terapii, aby pokazać Wam, na co zostały spożytkowane Wasze bezcenne datki i – co najważniejsze – dać innym chorym wiarę w sens leczenia. Zbiórka jest promowana w wielu miejscach: